Migawki miesiąca- wrzesień.

Migawki miesiąca- wrzesień.

Co tu dużo pisać, koniec października a ja wstawiam migawki września- to świadczy o tym, że nie ogarniam;) więc okryję to zasłoną milczenia i zapraszam na kadry września;)

Pogoda początku września sprzyjała przejażdżkom rowerowym:)

We wrześniu odwiedziliśmy Kraków:)

Uwielbiamy snuć się bez celu po uliczkach i zakątkach tego miasta.. kilka kadrów z tegorocznej łazęgi w tym wpisie.

Pogoda nam połowicznie dopisała, więc szukaliśmy atrakcji dla dzieci, bo jak wiadomo- podczas deszczu dzieci się nudzą..;) Nasze się nie nudziły, a nawet bardzo się im podobało, po więcej zapraszam do poprzedniego wpisu.

Na kolację poszliśmy do słynnego „Okrąglaka” na Kazimierzu..na słynne zapiekanki.. o gustach się nie dyskutuje, ale spodziewałam się większego „wow!”// podczas kolacji złapała nas burza, a ja burzy się cholernie boję..:/ // reszta wieczoru upłynęła w klimatycznym mieszkanku na Kazimierzu, gdzie największą atrakcją były przejeżdżające tramwaje;)

Ahh te wielkie okna….// Kawa czy herbata.. z widokiem na miasto..♥

Przekroczyć rzekę… Czytałam o Pogórzu sporo, deszcz, który prawie nieustannie padał, pokrzyżował nam plany na zwiedzanie, ale odbijemy to sobie następnym razem(mam nadzieję), bo zauroczyła mnie ta dzielnica, zwłaszcza Wzgórze Lasoty..

1 i 2. Jeśli kawa to w ulubionej.. Mleczarni na Kazimierzu.. „Lubię…Lubię wracać tam, gdzie byłam już..”:)//

3 i 4. Odkryliśmy miejsce, na mapie Kazimierza, gdzie można smacznie i niedrogo (jak na Kraków) zjeść i jest bardzo w naszym stylu czyli vintage..

Marchewka z Groszkiem– polecamy!

Nic nie poradzę na to…takie miejsca i klimaty przyciągają mnie jak magnes.. co chyba da się zauważyć na tym blogu;) wszystko co stare dla mnie ma urok i duszę.. Taka jestem, tego nie zmienię, a mąż podziela często mój zachwyt:) I to mi wystarczy..

 Jesień nadchodzi wielkimi krokami..

Jesienne spacery i spotkania..

Wieś.. sielska.. anielska..

 

Wrześniowe zbiory grzybów.. Pierwsza wyprawa na grzyby ze szwagrem (dzięki Grześ:) okazała się prorocza:) Kolejne, już w towarzystwie Wujka- leśnika spowodowały, że mam teraz w domu 2 zapalonych grzybiarzy- męża i córkę:) Nie narzekam, bo grzyby bardzo lubię;)

Jesienne zbiory na zimę, a przepis na ciasto tutaj.

Domowe pielesze..

Róża od męża.. niesamowity kolor i kształt.. jak piwonia.. Zachwyciła mnie♥ //

Piękny ogród mojej siostry, który możecie podejrzeć tutaj, a na drugim zdjęciu początek rewolucji w moim ogródku.. i końca nie widać..;))

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *